Wczoraj wieczorem mąż wrócił z solidnie zakrapianej imprezy. Wtoczył się po schodach, dowlókł do kuchni, odsunął „coś”, co blokowało mu dostęp do lodówki, wyjął piwo, po czym odstawił to „coś” z powrotem na miejsce. Tym „czymś” byłam ja.
Jestem księdzem. W zeszłą sobotę udzielałem ślubu i w kazaniu skupiłem się na przysłowiu „miłość jest ślepa”. Miałem przygotowany piękny tekst o tym, że wcale tak nie jest, bo Bóg pozwala nam dostrzegać w współmałżonku …
Byłam kiedyś na rejsie. Dobiliśmy do zupełnie nieznanego mi portu. Szybko posprzątaliśmy pokład i poszliśmy zwiedzać miasteczko. Wieczorem piwo lało się hurtowymi ilościami. W pewnym momencie uznałam, że mam dość, i rus…
Dziś mój chłopak mi się oświadczył. Zabrał mnie do naszej ulubionej restauracji, zamówił drogiego szampana. Wszystko było bardzo romantyczne, dopóki nie uklęknął na jedno kolano — a ja z wrażenia puściłam bąka. Głośnego.
Zaprosiłam rodziców na obiad do naszego nowego mieszkania, tuż po ślubie. Odbierając ich z dworca, zadzwoniłam do męża, żeby włączył piekarnik — nie odbierał. Zaraz po wejściu do domu przywitał nas krzyk: „K...., Gośka,…
Komentarze
Brak komentarzy. Bądź pierwszy/a.
Dodaj komentarz