Dziś mój chłopak mi się oświadczył. Zabrał mnie do naszej ulubionej restauracji, zamówił drogiego szampana. Wszystko było bardzo romantyczne, dopóki nie uklęknął na jedno kolano — a ja z wrażenia puściłam bąka. Głośnego.
Pierwsze słowo, jakie usłyszałam dziś od fryzjerki, gdy zaczęła mnie strzyc, brzmiało: „Oups...”.
— Zaimportowano jako przykładową historyjkę testową z yafud.pl.
Tak się zdenerwowałem podczas oświadczyn, że zwymiotowałem. Mojej wybrance zrobiło się od tego słabo i również zwymiotowała. Cóż, zupełnie inaczej wyobrażałem sobie ten romantyczny moment.
Wczoraj wieczorem mąż wrócił z solidnie zakrapianej imprezy. Wtoczył się po schodach, dowlókł do kuchni, odsunął „coś”, co blokowało mu dostęp do lodówki, wyjął piwo, po czym odstawił to „coś” z powrotem na miejsce. Tym…
Jestem księdzem. W zeszłą sobotę udzielałem ślubu i w kazaniu skupiłem się na przysłowiu „miłość jest ślepa”. Miałem przygotowany piękny tekst o tym, że wcale tak nie jest, bo Bóg pozwala nam dostrzegać w współmałżonku …
Komentarze
Brak komentarzy. Bądź pierwszy/a.
Dodaj komentarz