Jestem headhunterem w agencji rekrutacyjnej. Musiałem dziś oddzwonić do kandydata o nazwisku „Fiut”. Tak mnie rozbierał śmiech, że kilka razy ćwiczyłem początek rozmowy: „Halo, czy to pan Fiut?”. W końcu uznałem, że jestem gotowy, i zadzwoniłem — dopadła mnie taka głupawka, że musiałem odłożyć słuchawkę, nie mogąc wykrztusić słowa.
Komentarze
Brak komentarzy. Bądź pierwszy/a.
Dodaj komentarz