Szukałam dorywczej pracy na wakacje. Zaciekawiło mnie ogłoszenie — salon masażu szuka pani, bez doświadczenia, elastyczne godziny, gwarantowane szkolenie. Napisałam maila, dostałam adres i godzinę spotkania. Miejsce było spory kawał od centrum, więc prawie godzinę jechałam autobusem. Na miejscu dostałam pyszną mrożoną kawę, a właścicielka zaczęła tłumaczyć szczegóły oferty. Nie dawała mi dojść do słowa, a ja słuchałam z rosnącym przerażeniem — okazało się, że to nie żaden salon masażu, tylko agencja towarzyska. Jej syn zdążył mi jeszcze zaprezentować tyle gadżetów erotycznych, że chyba żaden sex-shop nie ma takiego asortymentu. Na pytanie, czemu w ogłoszeniu było o masażu, odpowiedzieli, że to po to, żeby zwabić potencjalne pracownice. Wyszłam stamtąd w pośpiechu, życząc im w duchu powodzenia w rekrutacji.
Komentarze
Brak komentarzy. Bądź pierwszy/a.
Dodaj komentarz