Wczoraj były moje urodziny. Mieliśmy je świętować wieczorem z chłopakiem i znajomymi. Niestety mój luby złapał rozwolnienie i musiał szybko wrócić do domu, prosząc o przełożenie imprezy na następny dzień. Zgodziłam się — w końcu nic nie mógł poradzić na to, że się rozchorował. Dwie godziny później, w dobrej wierze, pojechałam do niego z tabletkami, żeby szybciej doszedł do siebie. Był bardzo zaskoczony, ale jeszcze bardziej jego koledzy — okazało się, że żadnej biegunki nie było, tylko impreza z kumplami. Zostałam okłamana i wystawiona w swoje urodziny, a na dodatek obraził się na mnie na trzy dni, bo przyjechałam bez zapowiedzi z tymi „cholernymi tabletkami”.
Komentarze
Brak komentarzy. Bądź pierwszy/a.
Dodaj komentarz