W naszym biurowcu dorywczo pracuje bardzo sympatyczny dziadek konserwator. Pewnego dnia pochwalił się, że przygarnął psa z ulicy, bo nie chciał, żeby trafił do schroniska. Doradzałam mu w kwestii karmy, szczepień itp., bo sama mam psa od lat, więc zawsze przychodził do mnie z pytaniami. Kiedyś przyszedł zaniepokojony, mówiąc, że jego pies złapał pchły. Poradziłam mu kupić szampon przeciwpchelny albo inny preparat, na co spojrzał na mnie zdziwiony i powiedział: „szampon? preparat? hmm, a to nie wystarczy, że go raidem popsikałem?”.
Komentarze
Brak komentarzy. Bądź pierwszy/a.
Dodaj komentarz