Podjechałem kiedyś na stację benzynową od strony parkingu, a moja dziewczyna weszła do środka po coś do picia. Wyszła, rozejrzała się w prawo i w lewo, spojrzała nawet w moją stronę, po czym wsiadła do zupełnie innego samochodu — innej marki. Ja mam sportowe coupe, dwudrzwiowe, czarne, ona natomiast wsiadła do innego czarnego auta, o zupełnie innej sylwetce. Zgadzał się tylko kolor i skórzane siedzenia. Pomyślałem „trudno, poczeka i wróci”. Po chwili dzwoni: „gdzie jesteś?”. „No w aucie” — mówię — „ale ciebie tu nie ma”. Mówię, żeby się dobrze rozejrzała... i w tym momencie wróciła właścicielka tamtego samochodu. W końcu wysiadła, bo moja przekonała ją, że to nie jej auto.
Komentarze
Brak komentarzy. Bądź pierwszy/a.
Dodaj komentarz