Moja mama odziedziczyła dwadzieścia lat temu hektarową działkę po wujku. Od dawna bezskutecznie staraliśmy się o prawo zabudowy (teren przeznaczony pod zieleń miejską). W tym roku z jednej strony działki powstaje droga, a miasto zgadza się na przekształcenie działek (naszej i sąsiednich) na budowlane. Jednocześnie, ponieważ przez budowę drogi rosną wartości gruntów, miasto nalicza opłatę adiacencką — aż 50% wartości działki. W praktyce nikogo na to nie stać, więc skończy się na tym, że miasto, budując drogę, zabierze też część terenu, a my będziemy spłacać odsetki od niezapłaconego podatku.
Komentarze
Brak komentarzy. Bądź pierwszy/a.
Dodaj komentarz