Godzina szczytu w zakorkowanym Londynie, auta suną w żółwim tempie. Widzę, że z bocznej uliczki jakaś dziewczyna w wielkim terenowym aucie próbuje się wcisnąć do ruchu — zatrzymuję się i daję jej znak, żeby jechała. Ruszam za nią i od razu widzę, że coś jest nie tak — na kolejnych dwóch światłach gaśnie jej silnik, a na trzecim skrzyżowaniu jej masywny Nissan Patrol wjeżdża mi tyłem na maskę. Okazało się, że dziewczyna ostatni raz siedziała za kierownicą w dniu zdanego egzaminu na prawo jazdy — pięć lat wcześniej! Terenówkę pożyczyła od siostry dziesięć minut wcześniej, bo musiała pilnie zawieźć psa do weterynarza.
Komentarze
Brak komentarzy. Bądź pierwszy/a.
Dodaj komentarz