Zwiedzałam sobie spokojnie miasto, gdy zauważyłam faceta celującego we mnie aparatem. Poirytowana zapytałam: „Czy pozwoliłam robić sobie zdjęcia?”. Odpowiedział: „Nie. Ale mogłaby się pani wreszcie odsunąć, żebym mógł zrobić zdjęcie mojej rodzinie!”. Odwróciłam się — rzeczywiście, tuż za mną stała jego żona z dziećmi.
Komentarze
Brak komentarzy. Bądź pierwszy/a.
Dodaj komentarz