Zostałem napadnięty przez dresiarza na osiedlu. Jestem dość wysportowany, przez kilka lat trenowałem boks, więc szybko go obezwładniłem. Gdy leżał, wyciągnąłem mu z kieszeni nóż i kastet, po czym zadzwoniłem po policję. Patrol przyjechał sprawnie, zabrali napastnika, spisali protokół i zabezpieczyli „narzędzia”. Jakiś czas później wezwano mnie na przesłuchanie — i, o dziwo, zeznawałem jako podejrzany, nie jako ofiara. Okazało się, że napastnik zeznał, iż kastet należy do mnie, a w protokole policyjnym rzeczywiście zapisano, że znaleziono go przy mnie.
Komentarze
Brak komentarzy. Bądź pierwszy/a.
Dodaj komentarz