Wracam w sobotę, w południe do domu z bardzo ciężkimi siatkami pełnymi zakupów. Ręce mi opadają, siatki się rozwalają, ledwo doczołgałam się do drzwi. Dobijam się energicznie, bo nie mam ani siły ani możliwości,żeby wyciągnąć klucze. Po chwili z ociąganiem się otwierają i staje w nich mąż. W gaciach. Zmierzył wzrokiem mnie i siatki. "Może byś mi tak pomógł i wniósł to?!"- mówię podniesionym głosem, ze zniecierpliwieniem. "Doniosłaś tyle to i te dwa metry do kuchni dasz radę". Odwrócił się i poszedł!
Komentarze
Brak komentarzy. Bądź pierwszy/a.
Dodaj komentarz