W sobotę odbyło się moje wesele. Wszystko szło jak z bajki, dopóki mój mąż nie wstał, żeby wznieść toast. Zaczął całkiem nieźle, ale po chwili „stał się sobą” — uroczyście oznajmił, że od momentu, gdy zrobiłam mu loda na pierwszej randce, wiedział, że jestem tą jedyną. Słodkie, może i tak, ale niekoniecznie chciałam, żeby obie nasze rodziny poznały ten konkretny szczegół.
Komentarze
Brak komentarzy. Bądź pierwszy/a.
Dodaj komentarz