Tydzień temu byliśmy z moim chłopakiem na grillu. Piwo lało się strumieniami, a atmosfera była luźna. On od zawsze ma tę przypadłość, że po alkoholu zaczyna mówić strasznie głośno i kompletnie nad tym nie panuje, choć ludzie zwracają mu uwagę. Tym razem było tak samo. Towarzystwo podzieliło się na grupki — ja gadałam w jednej, on trafił do drugiej. Wszystko szło dobrze, dopóki ktoś nie zapytał go: „co u was, jak się układa?”. Usłyszałam wtedy (podobnie jak z piętnaście innych osób) jego odpowiedź, że ostatnio zmagam się z infekcją intymną i że to pewnie jego wina, bo jakiś czas temu spotkał się z byłą i zrobili to bez zabezpieczenia, ale generalnie u nas „wszystko spoko”.
Komentarze
Brak komentarzy. Bądź pierwszy/a.
Dodaj komentarz