Ta historia przydarzyła mi się, gdy miałam niespełna 13 lat. Siedziałyśmy z koleżankami na ławce w centrum miasta, kiedy podszedł do nas młody mężczyzna. Przywitał się bardzo niewyraźnie i zapytał, czy może się dosiąść. Nie miałyśmy nic przeciwko, choć wydawał się trochę dziwny. Po chwili, równie niewyraźnie, zapytał, czy może się przy nas „odizolować”. Pytanie wydało mi się głupie, ale pomyślałam, że to nawet lepiej — nie będzie nam przeszkadzał w rozmowie. Odpowiedziałam więc, że dobry pomysł, my też będziemy się izolować. Na to wyraźnie się rozpromienił. Koleżanki spłoszyły się i natychmiast uciekły, ciągnąc mnie za sobą. Okazało się, że facet wcale nie chciał się „odizolować”, tylko „onanizować” — słowa, którego wcześniej nie znałam. Kiedy koleżanki mi wytłumaczyły, co ono oznacza, zrobiło mi się bardzo głupio. Do dziś czuję się nieswojo, gdy sobie o tym przypomnę.
Komentarze
Brak komentarzy. Bądź pierwszy/a.
Dodaj komentarz