Przyjechałem odwiedzić rodzinne strony, nie byłem tu osiem lat. Przy piwiarni spotkałem kolegę z sąsiedztwa, mojego rówieśnika. Zapraszam go, namawiam na „colę”, a on stanowczo odmawia, bo bardzo się spieszy do domu. Rzucam więc: „w domu to ludzie umierają!”. Okazało się, że spieszył się pożegnać umierającego ojca.
Komentarze
Brak komentarzy. Bądź pierwszy/a.
Dodaj komentarz