Od dłuższego czasu nie układa nam się z mężem najlepiej, więc poszliśmy na terapię małżeńską. Kiedy w końcu wyrzuciłam z siebie to, co mi leżało na sercu, mąż spojrzał na mnie i stwierdził, że w ogóle nie rozumie, co chcę powiedzieć. Terapeutka powtórzyła słowo w słowo to, co przed chwilą powiedziałam, a on się wściekł i wykrzyknął: „A ty oczywiście nie mogłaś tak tego ująć?”.
Komentarze
Brak komentarzy. Bądź pierwszy/a.
Dodaj komentarz