Mąż wrócił z naszym bardzo bystrym 4-latkiem ze spaceru. Rozbieram synka, a on pyta: „Mamo, a co znaczy ch*e?”. Ja w szoku, mąż zaczyna oglądać sufit. Opanowałam się i pytam, skąd mu to przyszło do głowy. Malec wypalił: „Bo na chodniku było napisane Wisła Kraków, a tata to dopisał”. Mądry tata w tym momencie zniknął, a ja musiałam jakoś z tego wybrnąć.
Komentarze
Brak komentarzy. Bądź pierwszy/a.
Dodaj komentarz