Historia opowiedziana przez moją mamę. Matka miała koleżankę, którą uważała się za lepszą od wszystkich innych - znacie ten typ. Jej mąż był marynarzem, więc kobieta miała dostęp do znacznie lepszych ciuchów od koleżanek. Jej największą dumą było futro z lisa. Nie raz z pogardą patrzyła na koleżanki, które szukały ubrań w ciucholandzie. Ona twierdziła, że jej noga nigdy nie postanie w lumpeksie. Prawda była jednak taka, że sama również regularnie zaglądała do ciucholandów. Podczas jednej z takich wizyt zdjęła swoje wspaniałe futro i poszła przymierzać ciuchy, Kiedy wróciła jej futra już nie było - zostało sprzedane jakieś babce, na wagę, za grosze.
Komentarze
Brak komentarzy. Bądź pierwszy/a.
Dodaj komentarz