Przybiegłam do kuchni zmachana i zauważyłam w szklance żółty napój stojący obok butelki oranżady o tym samym kolorze. Szybko wypiłam zawartość kubka, lecz w smaku był bardzo gorzki. Kiedy do kuchni weszła mama, zapytałam ją co to za niedobra oranżada? Okazało się, że w szklance był roztwór rywanolu w którym mój malutki braciszek maczał sobie pewną część ciała po usunięciu stulejki.
Komentarze
Brak komentarzy. Bądź pierwszy/a.
Dodaj komentarz