Oboje z mężem pracujemy na trzy zmiany. Przez ostatni miesiąc mijaliśmy się w drzwiach o 6 rano i 11 wieczorem, więc o seksie nie było mowy. W końcu trafiła się nam wspólna wolna niedziela — rano wygłodniali krążyliśmy na palcach wokół synka, czekając, aż wreszcie zaśnie na drzemkę, żebyśmy mogli iść do łóżka. Mąż tak się spieszył nago do sypialni, że kopnął zabawkę Fisher-Price „Grający kociołek”, która wrzasnęła na cały głos: „Pobaw się ze mną!”. Synek oczywiście obudził się z krzykiem, a mąż załamany zamknął się w łazience. I znów czekamy na kolejną niedzielę.
Komentarze
Brak komentarzy. Bądź pierwszy/a.
Dodaj komentarz