Mieszkam w Berlinie. Jakiś czas temu dostałam zaproszenie od koleżanki z dawnych lat, która mieszka w Londynie — nasze drogi rozeszły się już spory kawałek czasu temu. Wsiadam więc do samolotu. Obok siedział jakiś facet, przed nami jego koledzy. Przywitałam się z nim grzecznie po niemiecku, chwilę pogadaliśmy, potem straciłam zainteresowanie i wróciłam do książki. Po jakimś czasie słyszę, jak ten facet (oczywiście Polak) mówi kolegom, jakie to brzydkie są Niemki (jestem Polką), że nawet za pieniądze by mnie nie chciał, i tak dalej. Siedziałam cicho, uśmiechając się tylko od czasu do czasu. Zaraz po lądowaniu wstałam z fotela i powiedziałam do niego, już po polsku: „Nareszcie wylądowaliśmy”. Trzeba było widzieć jego minę — żałuję tylko, że nie zrobiłam mu zdjęcia.
Komentarze
Brak komentarzy. Bądź pierwszy/a.
Dodaj komentarz