Bardzo denerwowałam się pierwszym dniem synka w przedszkolu, który akurat zbiegł się z terminem mojej ważnej operacji. Zostawiłam więc dziecko z jego ojcem, moim partnerem. To, że w ogóle nie odwiedzał mnie w szpitalu, tłumaczyłam sobie tym, że on też się stresuje przedszkolem. Jak się okazało, stres musiał być spory, bo sprowadził sobie do domu 19-letnią pomoc „od buta”. Mieszkamy w kawalerce, więc mój syn przez ten czas miał zastępczą mamę. Pierwszym sygnałem, że coś jest nie tak, było to, że pani z przedszkola nie chciała uwierzyć, że to ja jestem matką dziecka, gdy po nie przyszłam.
Komentarze
Brak komentarzy. Bądź pierwszy/a.
Dodaj komentarz